
Władimir Mitew, Małgorzata Kulbaczewska-Figat, Cross-Border Talks, 2 marca 2024 r.
Rumuński analityk polityczny Mihai Isac jest gościem Cross-Border Talks. W odcinku z jego udziałem omówimy niedawny kongres deputowanych wszystkich szczebli, który odbył się w Tyraspolu, stolicy nieuznawanej Republiki Naddniestrza. Kongres wezwał Rosję do wsparcia Naddniestrza w sporze z rządem Mołdawii, do której region ten legalnie należy. Mihai Isac wyjaśnia, dlaczego jego zdaniem kongres był w rzeczywistości „nie-wydarzeniem” bez praktycznych konsekwencji lub operacją propagandową rosyjskich protektorów Tyraspola. Omówił kontekst obecnych stosunków między Kiszyniowem a Tyraspolem oraz możliwe przyszłe próby zjednoczenia Mołdawii. Skomentował również reakcję mołdawskich i rumuńskich władz na to „nie-wydarzenie”. Na koniec podzielił się swoimi poglądami na temat postaw społeczeństwa mołdawskiego i naddniestrzańskiego wobec wojny i kursu UE w tym kraju.
Władimir Mitew: Witamy w kolejnej rozmowie, w której skupimy naszą uwagę na niedawnym wydarzeniu lub zdarzeniu w Naddniestrzu, autonomicznym regionie Republiki Mołdawii, gdzie kongres deputowanych 28 lutego 2024 r. przyjął stanowisko wzywające Rosję do wsparcia Naddniestrza w negocjacjach z Republiką Mołdawii i skrytykował zwiększenie wpływów rządu centralnego w Kiszyniowie w Naddniestrzu, co jest również związane z zastosowaniem mołdawskiego kodeksu celnego w Naddniestrzu. Zastosowanie to oznacza, że więcej pieniędzy z Naddniestrza trafi do budżetu rządu centralnego w Kiszyniowie.
O tym, co się wydarzyło i jakie ma to znaczenie, porozmawiamy z Mihaiem Isacem, rumuńskim ekspertem ds. regionu Morza Czarnego, analitykiem politycznym, który często współpracuje z mediami w krajach regionu. Mihai, czy mógłbyś zacząć od opisania tła naddniestrzańskiego kongresu i nowej mołdawskiej polityki wobec Naddniestrza?
Mihai Isac: Naddniestrze to wschodni region Mołdawii, który od ponad trzech dekad znajduje się pod nielegalną rosyjską okupacją wojskową. To nie pierwszy raz, kiedy władze tego regionu, wspierane i finansowane przez Rosję, organizują takie spotkania i wzywają do integracji z Federacją Rosyjską. W 2006 roku odbyło się referendum w tej sprawie i prawie 100% uczestników tego nielegalnego referendum głosowało za przyszłą integracją z Federacją Rosyjską. Ze względu na wojskową obecność rosyjskich “sił pokojowych” w regionie, wysiłki z ostatnich trzech dekad, zmierzające do reintegracji Naddniestrza z konstytucyjną przestrzenią Republiki Mołdawii nie miały większych szans powodzenia.Jako że Kiszyniowie w ciągu ostatnich trzech dekad były okresy, w których rząd był tworzony przez siły prorosyjskie, jak Partia Komunistyczna Woronina czy Partia Socjalistów Dodona, region ten jest wykorzystywany przez rosyjskie służby specjalne oraz przez lokalne elity polityczne i gospodarcze powiązane z rosyjskimi służbami specjalnymi do promowania przemytu.
Region Naddniestrza miał w jakiś sposób specjalny status w mołdawskim ustawodawstwie, ponieważ kiedy mówimy o przepisach dotyczących ceł, firmy z Naddniestrza nie płaciły tyle, ile te zarejestrowane na terytorium kontrolowanym przez władze. Była to swoista pozytywna dyskryminacja dla firm w Naddniestrzu. Wielu biznesmenów z prawej strony Dniestru – czyli z terenów pod kontrolą Republiki Mołdawii – wyjechało i założyło firmy w Naddniestrzu. Tak więc Mołdawia traciła kilka miliardów mołdawskich lei, kilkadziesiąt milionów euro rocznie, ponieważ firmy w Naddniestrzu nie płaciły podatków. A kiedy mówimy o firmach w Naddniestrzu, mówimy głównie o podmiotach należących do konglomeratu Sheriff. Naddniestrze jest również nazywane Republiką Sheriffa. Wszystko jest powiązane z firmami Sheriff, które są prowadzone przez ludzi o udowodnionych powiązaniach z KGB, pana Bușana i pana Kazmaili, który jest etnicznym Gagauzem, ale mieszka w Naddniestrzu od ponad czterech dekad.
Od 1 stycznia 2024 r. nowy kodeks celny został wprowadzony dla całej Mołdawii, a nie tylko dla Naddniestrza. Wbrew propagandzie nie chodzi o żadne szczególne represje wobec naddniestrzańskich firm. Oczywiście wszyscy duzi gracze w regionie zarejestrowali się w Mołdawii. Ale nie chcą stracić pieniędzy z lokalnego budżetu regionalnego, który pokrywa wiele wydatków tego nielegalnego reżimu. I oczywiście zaczęli organizować tak zwane protesty. Tam, gdzie protesty odbywały się z inspiracji byłego lidera Naddniestrza Igora Smirnowa, i aktualnego “prezydenta” Wasima Krasnosielskiego, padało wiele gróźb wobec mołdawskich firm działających w regionie, a nawet wobec obywateli Mołdawii odwiedzających Naddniestrze. Mołdawię atakowały publicznie również regionalne media. Przed 1 stycznia specjalny status Naddniestrza był podłożem wielu przypadków korupcji. To, że go zlikwidowano, oczywiście nie podoba się w Tyraspolu. Naddniestrze z pomocą swoich geopolitycznych zwierzchników z Moskwy próbowało zmusić Kiszyniów do przyznania im coraz większych przywilejów. Tymczasem w Mołdawii mamy również rok wyborczy, w tym roku wybory prezydenckie, a, co jeszcze ważniejsze, w przyszłym roku odbędą się tam wybory parlamentarne.
Władze w Tyraspolu i siły prorosyjskie w Republice Mołdawii również wykorzystują tego rodzaju retorykę i tego rodzaju spotkania do forsowania swojego programu politycznego. “Obywatele” Naddniestrza są znani z głosowania na siły prorosyjskie w wyborach w Mołdawii. W mediach w ostatnich latach ukazywało się wiele materiałów ukazujących, do jakiej korupcji w związku z tym dochodzi.
Jeśli chodzi o ten kongres, to jest to nic innego jak zgromadzenie parlamentarzystów i urzędników z tego regionu. Zostali oni przywiezieni autobusami z całego kraju, ze wszystkich wiosek i miast Naddniestrza. Była to demonstracja głównie dla społeczeństwa w głębi kraju i oczywiście dla Rosji. Ale nawet tak zwane naddniestrzańskie władze i Mołdawianie powiedzieli, że nie będzie to zgromadzenie, które poprosi Rosję o aneksję Naddniestrza. Wszyscy wiedzą, że między granicą Mołdawii a granicą Rosji w regionie Odessy znajduje się kilkaset tysięcy ukraińskich żołnierzy, którzy są dobrze wyszkoleni i uzbrojeni. Region Odessy jest prawdziwą twierdzą. Aby przedostać się przez Odessę do Naddniestrza, siły rosyjskie musiałyby ponieść ogromne ofiary. Ukraina szanuje integralność Mołdawii. Ukraińska armia nie chciała wkroczyć do Naddniestrza i zniszczyć tam rosyjskich wojsk, ponieważ w Naddniestrzu jest tylko kilka tysięcy rosyjskich wojskowych, z których większość rekrutuje się z miejscowej ludności.Tak naprawdę ukraińska armia mogłaby zlikwidować to zagrożenie bez większych problemów, gdyby tylko chciała. Ukraińska armia w 2024 roku nie jest tą armią, którą Ukraina miała w 2014 roku.
Tak więc ten kongres rozpoczął się jako sposób na wywarcie presji na władze Mołdawii. Ale oczywiście za kilka miesięcy będziemy postrzegać tę sprawę jako bardzo skuteczną operację propagandową rosyjskiej machiny propagandowej w Mołdawii. Tego rodzaju kongresy są wykorzystywane przez władze w regionie, a także w Naddniestrzu, do wywierania presji za każdym razem, gdy interesy lokalnych elit są zagrożone przez ustawodawstwo, ponieważ na przykład większość firm w Naddniestrzu zarejestrowała się w Mołdawii jeszcze przed datą wprowadzenia nowych przepisów. Oni chcą eksportować do Unii Europejskiej, a Unia Europejska jest obecnie głównym rynkiem dla Naddniestrza, nie Rosja, ale Unia Europejska, w tym Rumunia, większość firm nie chce stracić tego rynku i zrobiła niezbędną papierkową robotę, aby kontynuować eksport. Tak więc, można całą sytuację również postrzegać jako test dla władz Mołdawii, ponieważ, jak powiedziałem, jest to rok wyborczy. I oczywiście siły prorosyjskie chciałyby wykoleić ten proeuropejski kurs, który obrała Mołdawia. Prezydent Republiki Mołdawii, Maia Sandu, chce zorganizować referendum w sprawie integracji europejskiej. Tak więc siły prorosyjskie w Mołdawii próbują odwrócić uwagę, wywrzeć presję i stworzyć chaos, który mógłby zostać wykorzystany przez siły prorosyjskie w tych dwóch latach wyborczych.
Małgorzata Kulbaczewska-Figat: Wspomniał Pan, że ten ruch wobec naddniestrzańskich firm lub innych firm, które zarejestrowały się na lewym brzegu Dniestru z powodów ekonomicznych, jest tylko sygnałem, że Mołdawia podejmie jeszcze śmielsze kroki przeciwko tej części Mołdawii, która uważa siebie za niezależną, choć nieuznawaną republikę. Jakie więc mogą być te dalsze kroki?
Jeśli spojrzymy na siedem żądań tak zwanego Kongresu, który spotkał się w Tyraspolu w środę, zobaczymy, że próbują oni zmusić Republikę Mołdawii do wzięcia udziału w negocjacjach w formacie 5+2 z Tyraspolem. Ale ten mechanizm wcale nie jest skuteczny, ponieważ pozwala rządowi Naddniestrza, który uważa się za równy Kiszyniowowi, nie spieszyć się i nie wdrażać niczego, żadnego porozumienia, które osiągną. Tak więc w niektórych kręgach politycznych istnieje poczucie, że teraz nadszedł czas, aby wywrzeć większą presję na separatystyczne władze w sprawie chociażby prawa człowieka. Jeśli spojrzymy na pracę niektórych organizacji pozarządowych w Mołdawii, takich jak PROMO-LEX, zobaczymy, że wielu mieszkańców Naddniestrza jest przetrzymywanych pod różnymi absurdalnymi zarzutami i latami zamykanych w więzieniach. Więzienia w Naddniestrzu to piekło Europy.
Jeśli chodzi o status polityczny Naddniestrza, to muszą odbyć się jakieś negocjacje. Przez 30 lat podejmowano różne próby uregulowania sytuacji. Istniały pewne inicjatywy wspierane przez Zachód w dziedzinie społeczeństw demokratycznych. Próbowano zobaczyć, w jaki sposób różne modele europejskiej autonomii, takie jak Wyspy Alandzkie w Finlandii lub Tyrol we Włoszech, Walia w Wielkiej Brytanii, a nawet Katalonia i Kraj Basków w Hiszpanii, mogą być wzorem do wdrożenia w Naddniestrzu. Ale Tyraspol i oczywiście Moskwa – kiedy mówię Tyraspol, mam na myśli Moskwę – zawsze się ociągają. Oni nie chcieli rozmawiać o tego rodzaju sprawach, ponieważ ich celem nie jest uczynienie z Naddniestrza autonomicznego regionu z szeroką autonomią kulturalną i gospodarczą, jak w innych częściach Europy. Chcą oni przekształcić całą Mołdawię w jedno wielkie Naddniestrze. Jeśli spojrzymy wstecz na dyskusję przed pandemią i przed eskalacją wojny na Ukrainie, zobaczymy, że proponują federalizację kraju. W planach Moskwy ten rodzaj federalizacji oznaczałby, że każda decyzja polityczna lub polityka zagraniczna, nawet integracja europejska, mogłaby zostać zawetowana przez Naddniestrze lub Gagauzję, która jest kolejnym bardzo prorosyjskim regionem w południowej części Mołdawii.
Mołdawia chciałaby również podjąć rozmowy w sprawie usunięcia ogromnego składu amunicji w Naddniestrzu, w regionie Cobasna. Ponadto proeuropejskie rządy w Kiszyniowie wzywają do wycofania rosyjskich tak zwanych sił pokojowych w Mołdawii i demilitaryzacji Naddniestrza. Być może mogłaby je zastąpić cywilna misja pokojowa kierowana przez UE lub ONZ.
Dla wielu ludzi w Mołdawii konflikt w Naddniestrzu nie jest obecnie priorytetem, ponieważ po trzech dekadach ludzie przyzwyczaili się do istniejącej sytuacji. Ale z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, dla wielu ludzi to wszystko znów stało się wielkim problemem. Powinniśmy również porozmawiać o wewnętrznych czystkach etnicznych, które miały miejsce w Naddniestrzu przez trzy dekady. Każdy człowiek, każdy mężczyzna, kobieta czy dziecko, którzy nie podzielają rosyjskiej wizji tak zwanych władz w Tyraspolu, są zmuszani do wyjazdu. Nie jest to kwestia, o której dużo się mówi w Mołdawii, ale mamy kilkaset tysięcy wewnętrznych przesiedleńców z tego regionu. Pod kontrolą naddniestrzańską pozostaje miasto Tighina (Bendery), położone na prawym brzegu Dniestru. Jeśli pojedziemy tam, albo do takich miast jak Camenca czy Slobozia, zobaczymy, że duża część ludności opuściła region, oczywiście z powodów ekonomicznych, ale także dlatego, że Naddniestrze nie uznaje rumuńskiej tożsamości. Jedyne, co uznają, to radziecka “tożsamość mołdawska”. Ludziom bardzo trudno jest wyjechać. Jest to czystka etniczna i polityczna. Każdy, kto ma inne poglądy polityczne niż prorosyjski reżim, jest zmuszony do opuszczenia regionu tak jak stoi, traci wszelkie prawa do swojej własności. I oczywiście wszyscy jego przyjaciele lub rodzina, którzy pozostają w regionie, podlegają szykanom ze strony miejscowego KGB.
Reakcja mołdawskiego rządu na wydarzenia w Tyraspolu była zaskakująco spokojna. Część dziennikarzy w Polsce twierdziła, że zjazd był faktycznie równoznaczny z zaproszeniem rosyjskich wojsk. Tymczasem Pan twierdzi, że w rzeczywistości nic takiego nie wydarzyło się w Tyraspolu, wydarzenia w Tyraspolu miały głównie znaczenie propagandowe. Również rzecznik mołdawskiego rządu powiedział, że nic się nie stało i w rzeczywistości światowe media nie powinny nawet relacjonować tego wydarzenia, ponieważ było ono tak nieistotne. Czy uważasz, że była to tylko operacja propagandowa, czy też kryje się za nią coś, czego w tej chwili możemy nie być w stanie dostrzec?
Nie muszą wzywać rosyjskiej armii, ponieważ rosyjska armia już tam jest. W regionie jest prawie 2000 rosyjskich żołnierzy. W ciągu ostatnich trzech dekad zbudowali lokalną milicję, która również liczy kilka tysięcy żołnierzy. Mają lokalną formację kozacką, kolejne kilka tysięcy członków. Nie muszą więc wzywać rosyjskiej armii. Ona jest na miejscu. Ale, jak powiedziałem, wielu ich członków rekrutuje się z miejscowej ludności, wbrew międzynarodowym zasadom, a tylko najwyższe kierownictwo tych organizacji składa się z oficerów z Federacji Rosyjskiej. Naddniestrze jest wielkim zagrożeniem dla Mołdawii, Rumunii, a nawet Polski, ponieważ są tam fizycznie i technicznie obecne wszystkie siły wywiadowcze Federacji Rosyjskiej, od wywiadu zagranicznego SWR po wywiad wojskowy i oczywiście FSB.
Jeśli więc mówimy o fizycznym zagrożeniu ze strony Naddniestrza, to jest to dość duży problem także dla Ukrainy. Ukraina jest zmuszona utrzymywać kilka tysięcy żołnierzy, myślę, że dwie brygady, w pobliżu Naddniestrza i granicy, aby w razie czego zareagować. A ci żołnierze mogliby być użyteczni w innych częściach ukraińskiego terytorium, oczywiście przeciwko Rosji.
Władze Mołdawii były zaskoczone tak dużym zainteresowaniem mediów. Osobiście prowadziłem również dyskusje w Internecie z międzynarodowymi mediami, w tym z Polski. I widać, jak działają media. One chciały sensacji. Chciały odkryć coś, o czym inne media nie informowały. Ale to, co się stało, pokazuje niepewność mołdawskich mediów, ponieważ nie możemy powiedzieć, że międzynarodowe media robią wielką sprawę z niczego. Media zaczęły wykorzystywać oświadczenie jednej osoby. Cała ta fałszywa wiadomość i operacja propagandowa rozpoczęła się od jednego człowieka, który był urzędnikiem tymczasowej administracji, po czym opuścił Republikę Naddniestrzańską i udał się na terytorium kontrolowane przez Kiszyniów, zaczął nazywać siebie liderem rosyjskiej opozycji lub aktywistów/polityków obywatelskich. Ale mówienie o opozycji w Naddniestrzu to żart. Oleg Chorżan, ostatnia osoba, którą można by uznać za prawdziwego naddniestrzańskiego opozycjonistę, były lider tamtejszej partii komunistycznej, został znaleziony martwy w Naddniestrzu w zeszłym roku.
A reakcja mołdawskiego rządu jest typowa dla reakcji większości rządów na Wschodzie, ponieważ one nie wiedzą, jak się komunikować. Powinny mieć bardziej otwartą strategię komunikacyjną, jeśli chodzi nie tylko o Naddniestrze, ale i inne problemy w Mołdawii.
To także duży problem dla mołdawskich mediów. Polowanie na wiadomości typu click-bait i presja ze strony redaktorów i właścicieli tego rodzaju mediów zbiera swoje żniwo wśród dziennikarzy. Ale jest to również bardzo dobra okazja dla mołdawskiego rządu, aby wywrzeć większą presję na swoich sojuszników z Unii Europejskiej i NATO. Nie każdego dnia pojawiają się tego rodzaju informacje na temat Naddniestrza. Ostatni raz międzynarodowe media, od Al-Jazeery po CNN, były tak zainteresowane Naddniestrzem, kiedy niektórzy ludzie z BBC powiedzieli, że mogą kupić każdą broń, nawet rakiety, od pewnego faceta z Naddniestrza. Tak więc tego rodzaju możliwości mogą zostać wykorzystane przez mołdawski rząd.
Ale także specjaliści od dezinformacji powinni bardzo uważnie przyjrzeć się sposobowi rozpowszechniania tych wiadomości, ponieważ moim zdaniem uważam, że ten kongres został wykorzystany przez Federację Rosyjską do rozpoczęcia czegoś w Republice Mołdawii, ale nie w formie konfrontacji wojskowej. Dyskusje na temat Naddniestrza przesłoniły wiele innych ważnych rzeczy na temat tego, co Rosjanie robią w Mołdawii. Była to więc bardzo udana kampania prowadzona przez Federację Rosyjską przeciwko Mołdawii i jej sojusznikom, którzy wykorzystali własne media do tej rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej.
Skomentowałeś międzynarodowe i mołdawskie reakcje lub postawy. Rumunia jest również ważnym krajem, jeśli chodzi o dyskusje na temat Mołdawii i Naddniestrza, i widzieliśmy, że były premier Rumunii – Nicolae Ciucă, był nawet w Kiszyniowie wczoraj, 1 marca 2024 roku…
Dziś [2 marca] również jest w Kiszyniowie.
Jak ocenia Pan reakcje rumuńskich instytucji i ekspertów na deklarację naddniestrzańskiego kongresu?
Mimo że głównym językiem w Mołdawii jest rumuński, a wielu rumuńskich ekspertów wie coś o Mołdawii, reakcja rumuńskich mediów była taka sama jak reakcja mediów zachodnich. Widzieliśmy pragnienie zdobycia informacji, posiadania głośnego tytułu i wyprzedzenia wszystkich innych. W rumuńskiej telewizji, takiej jak Digi 24 lub innych ważnych mediach informacyjnych, można było zobaczyć wielu analityków politycznych, ekspertów, ekspertów wojskowych, którzy zajęli się tym problemem, ale nie spojrzeli za siebie, ponieważ, jak powiedziałem, już w 2006 r.w Naddniestrzu odbyło się referendum w sprawie aneksji do Rosji. Można to łatwo znaleźć w Wikipedii lub googlując podstawowe informacje o Naddniestrzu. Ale ze względu na agresywną rosyjską politykę wobec Mołdawii i także dlatego, że w Mołdawii mieszka ponad milion obywateli Rumunii, postawa rumuńskich mediów jest łatwiejsza do zrozumienia.
W tym tygodniu naliczyłem co najmniej 7 lub 8 ekip telewizyjnych z Rumunii, które przyjechały z powodu tego kongresu. To pokazuje, że rumuńskie media kompletnie nie interesują się Mołdawią, kiedy nie ma tego rodzaju rosyjskich prowokacji. Oczywiście to dobrze, że przyjeżdżają do Mołdawii, rozmawiają z ludźmi i lepiej rozumieją sytuację, ponieważ wojna na Ukrainie zajmuje większość codziennych wydarzeń w wiadomościach w Rumunii, kiedy mówimy o polityce zagranicznej i jej aspektach. Rumuńskie media i rumuńskie władze wykazują coraz większe zainteresowanie Mołdawią. Oczywiście nasz prezydent, Klaus Iohannis i premier Ciolacu publicznie oświadczyli, że Rumunia popiera Mołdawię, że Mołdawia ma w Rumunii sojusznika. Ich reakcja była więc taka, jakiej się spodziewałem. I oczywiście była to również reakcja innych przywódców krajów europejskich.
Mołdawia ma bardzo dobre stosunki z krajami europejskimi. Były minister spraw zagranicznych, Nicu Popescu, zdołał zwrócić na Mołdawię dużą uwagę poprzez bezpośrednią dyplomację. Jego dobre osobiste relacje z różnymi głowami państw lub ważnymi decydentami ze świata polityki w Europie pomogły Republice Mołdawii. Nie zapominajmy, że w zeszłym roku, zaledwie kilka kilometrów od rosyjskiej bazy wojskowej w Bulboaca, 1 czerwca miało miejsce wielkie wydarzenie polityczne dla europejskiej społeczności politycznej, kiedy dziesiątki głów państw z Niemiec, Francji i całego świata przybyło do Mołdawii i przez jeden dzień Mołdawia była stolicą europejskiej dyplomacji i władzy politycznej.
Mołdawia ma wielu przyjaciół na Zachodzie, ale oczywiście Rumunia pozostaje głównym ambasadorem europejskich ambicji Mołdawii. Kiedy mówimy o Unii Europejskiej, Rumunia nadal będzie odgrywać ważną rolę w rozwoju Mołdawii. Rumunia szanuje swój status członka Unii Europejskiej i NATO i nie podejmie żadnych działań, które mogłyby zagrozić europejskiemu rozwojowi Republiki Mołdawii. Ale oczywiście, jak już powiedziałem, w 2024 i 2025 roku w Mołdawii odbędą się wybory. I okaże się, czy mołdawski elektorat będzie w stanie zrozumieć, że oprócz lokalnych skandali politycznych i impasu, jaki zapanował w sprawie reform wewnętrznych, nie wolno oddawać głosów siłom prorosyjskim, zwłaszcza tym finansowanym przez zbiegłego oligarchę Ilana Shora.
Wspomniał Pan o impasie, jaki zapanował w kwestii mołdawskich reform wewnętrznych. Chciałbym, abyś rozwinął tę kwestię. Jak Mołdawia radzi sobie z reformami, które mają przybliżyć ją do Wspólnoty Europejskiej? Jeśli Mołdawia ma przyjaciół w całej Europie, jeśli wiele krajów deklaruje swoje poparcie dla przyszłej integracji europejskiej Mołdawii, jak ten proces przebiega obecnie?
Niestety reformy nie postępują. W ostatnich dniach anulowano procedurę wyboru Prokuratora Generalnego Republiki Mołdawii. To duży problem, zwłaszcza reforma systemu sądownictwa. Jeśli nie zreformuje się sądownictwa, bardzo trudno jest naprawiać inne aspekty. Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Rumunia i inni polityczni przyjaciele Mołdawii jasno stwierdziły, że Kiszyniów musi przeprowadzić reformy w sądownictwie, w kwestii praw człowieka i w innych ważnych sektorach. Ale jak dotąd reforma sądownictwa została zablokowana przez partykularne interesy w sądownictwie, kastę prawniczą prokuratorów i sędziów, którzy nie chcą stracić wpływów w Mołdawii. Oczywiście pewne błędy polityczne ze strony partii rządzącej w Mołdawii przyczyniły się do tego, że tę reformę opóźniano tak długo, jak to konieczne. A ponieważ wchodzimy w okres wyborczy w Mołdawii, bardzo trudno będzie posunąć ją naprzód.
Każdy obszar w Mołdawii wymaga reformy, od bezpieczeństwa i armii po sądownictwo i administrację publiczną. Mołdawia ma ogromną biurokrację. Obecny rząd chce zreformować administrację. Jest to jednak bardzo trudne, ponieważ istnieją różne grupy interesów na poziomie regionalnym i oczywiście na poziomie krajowym. Każda partia, która była u władzy, wykorzystywała tę biurokratyczną machinę do wpływania na każdą decyzję w różnych obszarach.
Kiedy mówimy o reformach w Mołdawii, to jest to duży problem. I niestety, nie sądzę, abyśmy doczekali się jakichkolwiek większych zmian w tym zakresie w tym roku lub w ciągu najbliższych kilku lat. Unia Europejska była i jest bardzo cierpliwa wobec Kiszyniowa i nie wywierała na Mołdawię dużej presji. Nie grozi na przykład, że przestanie przekazywać Mołdawii pomoc rozwojową, jeśli nie zostaną przeprowadzone reformy. Pieniądze wciąż napływają.
Ale niestety różne interesy polityczne w partii rządzącej, interesy gospodarcze, a nawet niektóre interesy rosyjskie opóźniają tę reformę, ponieważ w Mołdawii, podobnie jak we wschodniej Ukrainie, Rosja wykorzystuje elementy przestępcze do propagowania swojej agendy. Mamy przykład zbiegłego oligarchy, obecnie mieszkającego w Izraelu, który przekazuje dużo pieniędzy partiom politycznym o nastawieniu prorosyjskim. Kilka lat temu, dwa lata temu, zaczęli organizować masowe demonstracje przeciwko rządowi. Próbowali przejąć główne budynki rządowe i wykorzystują każdą okazję, aby zademonstrować niekompetencję mołdawskiego rządu.
Oczywiście, jak już powiedziałem, Mołdawia i jej obecne władze nie są zbyt dobre w komunikacji publicznej. Temu oligarsze bardzo łatwo jest próbować wpływać na sprawy w Mołdawii. Także Vladimir Plahotniuc i inni oligarchowie mołdawscy, którzy obecnie mieszkają w Turcji, Izraelu lub Wielkiej Brytanii, są wykorzystywani przez rosyjskie służby specjalne do politycznego wpływania na życie wewnętrzne Mołdawii. Wykorzystują oni proces wyborczy do zdobycia władzy, używając do tego nielegalnych pieniędzy. Zostało to udowodnione w różnych doniesieniach medialnych. Istnieje bardzo bliski związek między elementami przestępczymi w Mołdawii a rosyjskimi interesami politycznymi i wywiadowczymi.
Czekają nas bardzo interesujące lata wyborcze w Mołdawii. Ale reformy niestety utkną w martwym punkcie w prawie wszystkich obszarach. Nawet jeśli mówimy o reformie policji, reformie sądownictwa, reformie administracyjnej, reformie gospodarczej, rząd popełnił wiele błędów. Błędy te są potęgowane przez różne grupy interesów, które chcą utrzymać obecny stan rzeczy, aby członkowie tych grup mogli lepiej prosperować. I oczywiście istnieje duża współpraca między elementami przestępczymi z Naddniestrza i Mołdawii. Nawet jeśli zjednoczenie polityczne dwóch brzegów Dniestru nie jest dziś możliwe, to zjednoczenie świata przestępczego po obu stronach rzeki dawno stało się faktem. Niestety, rosyjska obecność w życiu publicznym Mołdawii stała się zagrożeniem dla bezpieczeństwa nie tylko Mołdawii, ale także Ukrainy, Rumunii, Polski i innych członków Unii Europejskiej i NATO.
W ostatnim pytaniu chciałbym, abyśmy odeszli od dylematów, o których rozmawialiśmy, i przyjrzeli się postawom społecznym i politycznym społeczeństwa. Co o tym wszystkim sądzi mołdawskie społeczeństwo? Czy ludzie boją się eskalacji wojny? Czy są zmęczeni brakiem reform, czy po prostu starają się przetrwać, jako że Mołdawia jest biednym krajem?
Bardzo dobre pytania i tak naprawdę na każde można odpowiedzieć: tak. Każdy chce lepszego życia. Mamy do czynienia z migracją ekonomiczną w kierunku Unii Europejskiej. Ludzie są bardzo zmęczeni powolnym tempem reform, fazą bez reform, w której się znajdujemy. Proeuropejskie partie polityczne starają się wykorzystać reformatorskie przesłanie, mówiąc o gospodarce, starając się zdobyć głosy. Ale tak, ludność jest bardzo zmęczona. Wielu obywateli Mołdawii nie chce żyć w takim kraju. Widzimy wielu młodych ludzi, kiedy mówię młodych, mam na myśli pokolenie od, powiedzmy, 20 do 40-50 lat, którzy masowo opuszczają Mołdawię. To ekonomiczne przemieszczenie ludności stwarza wiele problemów dla mołdawskiej gospodarki. Nie można mieć zrównoważonej gospodarki, jeśli nie ma ludzi do pracy w różnych sektorach.
Mołdawia była jednym z pierwszych krajów dotkniętych wojną – w ciągu kilku tygodni przez Mołdawię przewinęło się ponad milion ukraińskich uchodźców. Było to znaczne obciążenie dla tego kraju. Ale mieszkańcy Mołdawii naprawdę zachowali się wtedy wspaniale.Reakcja władz, podobnie jak w Rumunii i innych krajach, nie była zbyt szybka. Tak więc wiele lokalnych władz lub lokalnych organizacji zaczęło pomagać ukraińskim uchodźcom. Jeśli spojrzeć na dyskurs polityczny w Mołdawii, siły rosyjskie używają sloganu „chcemy pokoju”, nie mówiąc, kto rozpoczął wojnę. Dyskurs o pokoju w Mołdawii jest wykorzystywany przez siły prorosyjskie, które mówią, że chcą pokoju dzisiaj, ale bez mówienia o tym, jak ten pokój można osiągnąć – a można to zrobić, gdy Rosja wycofa się z Ukrainy.
Oczywiście, mieszkańcy Mołdawii są zmęczeni wojną. Było kilka przypadków ataków na ukraińskich uchodźców. Tego rodzaju działania, jeśli przyjrzeć się im bardzo uważnie, pokazują, że ich autorzy są w taki czy inny sposób powiązani z Federacją Rosyjską. Większość ukraińskich uchodźców w Mołdawii to kobiety i dzieci. Tak więc istnieje również wiele problemów gospodarczych, które zaczęły się, gdy Rosjanie najechali na Ukrainę.
Od początku wojny rosną ceny. Wzrosły ceny podstawowych rzeczy, takich jak mieszkania i żywność. W Rumunii, w Polsce mamy protesty organizowane przez rolników przeciwko ukraińskiemu zbożu trafiającemu na mołdawski rynek. W Mołdawii jest obecnie zarejestrowanych 116 000 ukraińskich uchodźców. Ale na Ukrainie jest duża społeczność etnicznych Rumunów. Wielu z nich ma powiązania z Mołdawią. Niektórzy z nich mają mołdawskie lub rumuńskie obywatelstwo. Ci ludzie, jeśli nie zarejestrują się oficjalnie, nie są już uważani za uchodźców. Tak więc rzeczywista liczba osób z Ukrainy w Mołdawii może być wyższa.
A jeśli mówimy o oczekiwaniach proeuropejskich polityków i mieszkańców Mołdawii… Panuje tu raczej zgoda, że integracja europejska jest najlepszym rozwiązaniem dla Mołdawii. Obywatele Mołdawii wdzięczni za opór Ukrainy wobec rosyjskiej agresji, ponieważ Mołdawianie, którzy wierzą w Unię Europejską i chcą być jej częścią, rozumieją, że jeśli Ukraina upadnie, Mołdawia będzie następna. Niepodległość Mołdawii jest ściśle związana z położeniem Ukrainy i jej oporem wobec rosyjskiej agresji – ludzie w Mołdawii powinni zrozumieć, tak samo, jak i politycy, że jeśli wojna na Ukrainie wejdzie w spokojniejszą fazę, jeśli nastanie zawieszenie broni lub zostanie zawarty traktat pokojowy, uwaga Federacji Rosyjskiej tym bardziej zwróci się w stronę Mołdawii. Nawet przy wszystkich zasobach, które Rosja kieruje na wojnę przeciwko Ukrainie, Rosja poświęca dużo pieniędzy i dużo uwagi sytuacji wewnętrznej w Republice Mołdawii. To tylko kwestia czasu, zanim zobaczymy tego widoczne efekty. I mam nadzieję, że za kilka lat nie będziemy mówić o uchodźcach z wojny w Mołdawii. Tym niemniej takie zagrożenie istnieje.
Jeśli rosyjskie czołgi – w co osobiście wątpię, ale jako że historia potrafi zaskakiwać, wspomnę i o takim scenariuszu – dotrą do regionu Naddniestrza, myślę, że Republika Mołdawii stanie się kolonią Federacji Rosyjskiej. Rosyjska propaganda już podbiła wiele serc i umysłów w Mołdawii. A Unii Europejskiej bardzo trudno jest osiągnąć jakikolwiek postęp w Mołdawii z powodu, jak już powiedziałem, braku reform i oczywiście skandali politycznych, które są częścią codziennego życia małego kraju w Europie Wschodniej.
Właśnie odbyliśmy rozmowę z Mihaiem Isacem, rumuńskim analitykiem politycznym, który posiada dużą wiedzę na temat polityki międzynarodowej w regionie Morza Czarnego. Ważne jest, aby uwaga poświęcana temu regionowi nie była spowodowana wyłącznie problemami geopolitycznymi. Myślę, że w tej rozmowie poruszyliśmy również pewne kwestie związane z życiem ludzi i potrzebą rozwoju i bezpieczeństwa tych społeczeństw, a nie tylko bycia geopolitycznym okupem. Dziękuję bardzo za tę rozmowę. Chciałbym zaprosić wszystkich naszych słuchaczy do śledzenia nas na wielu portalach społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter, YouTube, Spotify, Substack.
Zdjęcie: (źródło: Cross-border Talks)
Subskrybuj kanał bloga Most Przyjazni na YouTube, gdzie zamieszczane są kolejne wywiady wideo i audio! Blog można również śledzić na Facebooku i Twitterze. Jego kanał na Telegramie znajduje się tutaj.
About Author
Odkryj więcej z Most przyjaźni
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.