
Stefan Lică, Adevarul, 16 lutego 2025 r.
Dyplomata Ovidiu Dranga, absolwent Harvardu, wyjaśnia w wywiadzie dla Adevirul, czego brakuje Rumunii, aby mieć realne wpływy w Unii Europejskiej i NATO. Przykładem, od którego mogliby zacząć ci, którzy wyznaczają kierunki polityki zagranicznej w Bukareszcie, jest Polska, kraj, który po upadku żelaznej kurtyny zasiadł przy stole wielkich graczy.
Ovidiu Dranga jest zawodowym dyplomatą
Stefan Lică: Kim pan jest, ambasadorze Ovidiu Dranga?
Ovidiu Dranga: Jestem synem nauczycieli. Uczyłem się w liceum matematyczno-fizycznym i nadal pasjonuję się historią, językami i matematyką. W 1990 roku, po ukończeniu Instytutu Politechnicznego (obecnie Uniwersytet Politechniczny) w Bukareszcie, przystąpiłem do egzaminu konkursowego i rozpocząłem pracę jako dziennikarz w magazynie „Lumea”. W Ministerstwie Spraw Zagranicznych (MSZ) w 1991 r. przystąpiłem do kolejnego egzaminu konkursowego na stanowisko dyplomatyczne w Departamencie Planowania Politycznego. Po zatrudnieniu dowiedziałem się, że moje artykuły zostały zauważone przez kierownictwo ministerstwa. Od tego czasu stopniowo piąłem się w hierarchii dyplomatycznej, aż do rangi ambasadora. Zajmowałem wysokie stanowiska od 1999 r., kiedy zostałem pierwszym asystentem ambasadora Rumunii przy NATO. W latach 2001-2005 byłem oddelegowany do Ministerstwa Obrony, jako podsekretarz stanu ds. polityki obronnej. W tym też okresie (2003-2004) ukończyłem studia magisterskie z administracji publicznej (MPA) na Uniwersytecie Harvarda, JFK School of Government.
Ma Pan również bogate doświadczenie w dyplomacji, został Pan uhonorowany na arenie międzynarodowej i ma pan ważne osiągnięcia akademickie. Jak mógłby pan to wszystko podsumować?
Byłem ambasadorem przez trzy kadencje: w Belgii, Polsce i Japonii. Dokładnie rok temu złożyłem rezygnację i wróciłem do Tokio, po czym zostałem oddelegowany do Euro-Atlantic Resilience Centre (E-ARC) na sześć miesięcy. Obecnie pracuję w dyrekcji Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialnej za przygotowanie udziału Rumunii w Expo Osaka 2025. Opublikowałem dziesiątki artykułów w prasie rumuńskiej i międzynarodowej, wykładałem w SNSPA, Rumuńskim Instytucie Dyplomatycznym i Kolegium Obrony Narodowej, a także zostałem odznaczony przez prezydentów Rumunii i Polski, a także przez księżniczkę Małgorzatę, księżniczkę koronną Rumunii.
Jak Warszawie zawsze udaje się być o krok przed Bukaresztem?
Przez 8 lat był Pan ambasadorem Rumunii w Polsce. Jest Pan zatem dobrze zaznajomiony z historią, dyplomacją i gospodarką tego kraju, a także z jego realiami społecznymi i politycznymi. Jak scharakteryzowałby Pan współczesną Polskę w porównaniu z Rumunią, przynajmniej pod względem polityki zagranicznej i bezpieczeństwa? Co oni mają, czego my nie mamy i vice versa?
Historia Polski to jedna z największych success stories współczesnej Europy. Aby zrozumieć, dlaczego Polska stała się jednym z najbardziej wpływowych i szanowanych krajów na naszym kontynencie, musimy spojrzeć na historię. Jak wiadomo, przez kilkaset lat Polska była wielką potęgą w Europie Wschodniej, a Rzeczpospolita Obojga Narodów skutecznie zdominowała przestrzeń między Rosją, Imperium Habsburgów i Imperium Osmańskim. Następnie, w 1795 roku, po prostu zniknęła z politycznej mapy kontynentu, podzielona między carską Rosję, Imperium Habsburgów i Prusy. Spektakularny powrót Polski na mapę świata nastąpił po I wojnie światowej. Przez cały okres przerwy w państwowości, polskie elity podtrzymywały dążenie do odrodzenia narodowego, opartego na wysokim poczuciu tożsamości kulturowej i religijnej narodu polskiego, w czasach wielkich trudności społecznych i gospodarczych naznaczonych politycznym uciskiem.
A co jest kluczem do polskiego sukcesu?
Nieustannie poddawana presji geopolitycznej z trzech kierunków, Polska historycznie zdecydowała się oprzeć agresji, nawet jeśli nie wyszła zwycięsko ze wszystkich konfrontacji. Pierwsze wielkie zwycięstwo w ubiegłym stuleciu miało miejsce w 1920 r., kiedy to polskie wojska dowodzone przez Marszałka Piłsudskiego pokonały Armię Czerwoną u bram Warszawy („Cud nad Wisłą”), zapobiegając wkroczeniu bolszewickiej Rosji do zmęczonej wojną Europy Zachodniej.
Drugim wielkim zwycięstwem, tym razem moralnym, był heroiczny, choć tragiczny opór wobec inwazji nazistowskich Niemiec i ZSRR w 1939 roku. Nie zapominajmy, że Polska w heroicznej walce przez kilka tygodni opierała się miażdżącemu, jednoczesnemu i skoordynowanemu natarciu wojsk Hitlera i Stalina, które okupowały i podzieliły kraj, pozbawiając go suwerenności na prawie sześć lat, podczas których naród polski padł ofiarą zniszczeń i okrucieństw niespotykanych w najnowszej historii Europy i świata.
Trzecim epizodem o symbolicznej wartości jest Powstanie Warszawskie z sierpnia-października 1944 r., kiedy Polacy powstali przeciwko nazistowskim okupantom w nadziei, że zbliżające się wojska radzieckie im pomogą, nieświadomi, że Armia Czerwona miała rozkaz nie interweniować. W odwecie Hitler całkowicie zniszczył Warszawę, która po wojnie podniosła się z popiołów. Czwartym zwycięskim momentem było obalenie reżimu komunistycznego, które rozpoczęło się na długo przed innymi krajami byłego obozu sowieckiego i zakończyło się pokojowo pierwszymi wolnymi wyborami w kraju rządzonym przez ZSRR od 1945 roku.
Innymi słowy, Polska wykazała się dumą i ambicją, którą trudno znaleźć w innych krajach europejskich, opartą na determinacji, by przetrwać. Pokazała siłę, zdolność odbudowy i odwagę, by się bronić. Moim zdaniem jest to klucz do sukcesu Polski.
Tajemnica polskiego cudu
Czy powiedziałby Pan, że sekretem „polskiego cudu” jest siła, tożsamość i ambicja?
Powiedziałbym, że w dużej mierze tak. W rzeczywistości ostatnie badania, takie jak te przeprowadzone przez Rand Corporation, potwierdzają, że są to składniki siły kraju, a przynajmniej te najważniejsze. Są też inne czynniki, takie jak inteligentny patriotyzm, sprzyjające okoliczności międzynarodowe, korzystne stosunki zagraniczne lub cechy geograficzne/geopolityczne kraju. Ale punktami wyjścia są motywacja, zasoby, mentalność, wola i sposób, w jaki naród/państwo jest zorganizowane i zarządzane.
Wracając do dnia dzisiejszego, jak Twoim zdaniem wyjaśnić szacunek i wpływy, jakimi Polska cieszy się obecnie na świecie?
Przede wszystkim, wychodząc z fundamentalnego założenia, że stosunki międzynarodowe to stosunki władzy, Polska szybko zdała sobie sprawę po zakończeniu zimnej wojny, że aby mieć znaczenie w przestrzeni euroatlantyckiej, musi asertywnie i pragmatycznie zbliżyć się do wąskiego kręgu prawdziwych wielkich graczy w UE i NATO, a ci nie są organizacjami charytatywnymi. Stąd utworzenie Trójkąta Weimarskiego i przyspieszone zbliżenie z USA, w tym poprzez ogromną i bardzo wpływową polską diasporę w Ameryce.
Po drugie, Polska szybko zdała sobie sprawę, że wpływy w Europie Środkowej lub regionie bałtyckim przekładają się na wpływy w Brukseli lub Waszyngtonie i starannie zaczęła zwiększać swoje znaczenie geopolityczne, przyjmując proaktywną pozycję regionalną i stanowisko dyplomatyczne, napędzane hojnymi zasobami, które pozwoliły na promowanie ambitnych pomysłów i projektów. W ten sposób narodziła się na przykład Grupa Wyszehradzka, a następnie, we współpracy ze Szwecją, Partnerstwo Wschodnie.
Po trzecie, Polska zdała sobie sprawę, że korzyści polityczne i gospodarcze w relacjach z europejskimi partnerami i sojusznikami można uzyskać poprzez zwiększenie interakcji z krajami na innych kontynentach, zwłaszcza w Azji, gdzie znajdują się aktorzy o globalnych aspiracjach, ale także znaczące możliwości rozwoju handlu, które należy wziąć pod uwagę przy ustalaniu kierunków własnej polityki zagranicznej lub dyplomacji gospodarczej. Polska ma około sześć razy więcej attaché handlowych niż Rumunia, a jej gospodarka jest tylko dwa razy większa od naszej.
Wreszcie, co nie mniej ważne, Polska wyciągnęła wnioski z wielkich błędów lub porażek nowoczesnej historii Europy. Konsekwentnie sygnalizowała głośno, bez obawy przed „odwetem” lub „upomnieniami”, że głównym, niemal egzystencjalnym zagrożeniem dla Europy jest Rosja. W związku z tym Polska od lat przygotowuje się, głównie własnymi siłami, na ewentualną rosyjską agresję, a przynajmniej na roszczenia Moskwy, która zawsze będzie traktować Europę Środkowo-Wschodnią jako region należący do jej tradycyjnej geostrategicznej strefy wpływów.
Co to mówi o Polsce i jak można wytłumaczyć fakt, że Polacy zrobili więcej, by pomóc Ukrainie i Mołdawii, niż takie mocarstwo jak Francja?
Wszystkim, co do tej pory zrobiła, Polska udowodniła, że potrafi przewidywać przyszłość, co jest również istotnym atrybutem siły. Wyjaśnia to ogromną pomoc udzieloną Ukrainie w obecnej wojnie, a także aktywność Polski w Republice Mołdawii.
W całą tę bardzo złożoną grę, opartą na interesach, a nie emocjach, w której nie ma miejsca na małostkowość, Polska włączyła się bez kompleksów, bez wyrzutów sumienia i bez zastrzeżeń, ze świeżymi siłami wyszkolonymi przez dziesięciolecia realnego sprzeciwu, opierając się na argumentach moralnych przedstawionych powyżej. Kto po 1989 r. mógłby udzielić lekcji demokracji czy godności Polsce, która zdołała uwolnić się, głównie własnymi siłami, od komunizmu, opierając się, choć kosztem ogromnego wysiłku, nazistowskiej, a następnie sowieckiej inwazji i okupacji?
Do czego powinien nas zainspirować polski przykład, abyśmy mogli się z niego uczyć i go stosować?
Jakie powinno być stanowisko Rumunii w obecnym kontekście europejskim i globalnym? W czym możemy brać przykład z Polski, w czym niezupełnie?
Moim głównym celem jako ambasadora w Warszawie było ustanowienie i wzmocnienie rumuńsko-polskiego tandemu w sprawach regionalnych, europejskich i euroatlantyckich. Wierzę, że udało nam się osiągnąć ten cel, przynajmniej tak było w 2021 r., przed moim wyjazdem do Tokio, kiedy odbył się szósty szczyt formatu bukaresztańskiego (B9), zainicjowany przez Rumunię i Polskę w 2015 r., a prezydent Duda złożył trzecią wizytę w naszym kraju. Wymagało to zrozumienia sposobu funkcjonowania polskich instytucji, ale przede wszystkim zrozumienia źródeł stojących za niektórymi gestami czy działaniami polskiej polityki zagranicznej.
Z jednej strony uważam, że polski model jest dla nas interesujący pod względem strategicznej niezbędności. Rumuński staż w NATO i UE dobiegł końca! Nikt nie powstrzymuje nas przed tym, by stać się graczem niezbędnym w Europie Środkowo-Wschodniej, regionie Morza Czarnego i na Bałkanach, czerpiąc inspirację z Warszawy. Polska już zdołała się pozycjonować jako rozmówca i gracz, którego głosu nie można pomijać, jeśli chodzi o Morze Bałtyckie, Europę Środkową i region byłego Związku Radzieckiego. Oznacza to zapewnienie, że nic trwałego nie może zostać wymyślone i/lub wdrożone bez Rumunii w sąsiednich regionach o dużym znaczeniu dla naszego bezpieczeństwa i dobrobytu, tak jak Polska jest obecna we wszystkich dyskusjach i uczestniczy we wszystkich procesach w regionach o dużym znaczeniu dla niej. Uważam, że od teraz, w ciągu najbliższych 10-15 lat, jednym z punktów o dużym znaczeniu dla programów polityki zagranicznej obu krajów jest przyszłość Ukrainy, w tym zakończenie konfliktu i odbudowa. Myślę, że musimy więcej i lepiej synchronizować/koordynować działania, na czym tylko zyskamy.
Z drugiej strony myślę, że możemy czerpać inspirację z zachowania Warszawy w zakresie wielkiej polityki. Moglibyśmy na przykład profesjonalnie i bez wahania podejść do bardzo potrzebnej reformy Unii Europejskiej, w tym jej konkurencyjności i znaczenia w kontekście nadchodzących poważnych zmian geopolitycznych lub kwestii bezpieczeństwa globalnego, w tym bezpieczeństwa gospodarczego.
Strategiczne wysiłki i inicjatywy to warszawski sposób działania. Wierzę, że trwała ofensywa dyplomatyczna tworzy główną przewagę negocjacyjną, a mianowicie zdolność do wpływania, a nawet kontrolowania ogólnej agendy, tak aby uzgodnione wysiłki w znacznym stopniu spełniały własne cele lub priorytety. Przypuszczam, że lepiej jest sugerować działania niż reagować na działania innych.
Jakie inne lekcje możemy wyciągnąć z polskiego modelu?
W szczególności moglibyśmy nauczyć się od Polaków, jak tworzyć większości do promowania lub mniejszości do blokowania konkretnych tematów, w zależności od naszych interesów, zwłaszcza w UE, ale także w NATO, poprzez poprawę naszej zdolności do negocjowania jednocześnie na kilku poziomach. Polska dołączyła do UE i NATO zaledwie kilka lat przed Rumunią, ale nauczyła się, nawet lepiej niż niektóre długoletnie państwa członkowskie, kiedy i jak korzystać z prawa weta lub jak rozgrywać swoje znaczenie w głosowaniach bez obawy, że wejdzie się komuś w drogę. W ten sposób Polska osiągnęła wiele celów przy minimalnych kosztach, oferując jednocześnie polskie rozwiązania niektórych palących problemów Europy. Oprócz bajecznego tempa absorpcji funduszy unijnych, które w dużej mierze zależało od umiejętności technicznych i wewnętrznej zdolności administracyjnej, polityczna wydajność Warszawy polegała na przekształceniu niektórych interesów krajowych w cele, a nawet priorytety obu organizacji, do osiągnięcia których była w stanie zmobilizować zasoby zgromadzone przez partnerów i sojuszników.
Gdzie Bukareszt i Warszawa mogą współpracować
Co Rumunia i Polska mogą zrobić lepiej razem? Co nas różni, a co zbliża?
Stosunki dwustronne są coraz bardziej dynamiczne i złożone. Zainicjowałem organizację wspólnych posiedzeń rządów – dwóch pierwszych podczas mojej kadencji. Nie wiem dokładnie, jak sytuacja rozwinęła się w ciągu ostatnich trzech lub czterech lat, ale oczywiście można podkreślić pewne stałe lub elementy ciągłości. Sugerowałbym na przykład, że dialog polityczny stał się częstszy i bardziej intensywny, podobnie jak współpraca gospodarcza. Oczywiste jest, że musimy nadal skutecznie i z korzyścią zarządzać naszymi współzależnościami. Rywalizacja nie prowadzi do niczego dobrego, podczas gdy dogłębna współpraca zawsze przyniesie korzyści. Wsparcie dla Ukrainy i Republiki Mołdawii, ożywienie Inicjatywy Trójmorza i formatu Bukareszt lub Bukareszt 9, a także dwustronna współpraca wojskowa, muszą pozostać wysoko na liście wspólnych priorytetów. Dodałbym również przygotowania do poważnej dyskusji na temat przyszłości Europy i stosunków transatlantyckich, a także pozycji obronnej NATO na wschodniej flance na następne 5-10 lat, w okresie poprzedzającym szczyt w Hadze. Moim zdaniem, południowe i północne krańce wschodniej flanki muszą być traktowane jednakowo, aby można było skutecznie powstrzymywać wszelką agresję. Energia, łączność, infrastruktura i transport mogą również nadal być dominującymi sektorami wzmocnionej współpracy, obok innowacji. Moim zdaniem byłoby całkowicie naturalne, gdyby Rumunia i Polska przyczyniły się do uczynienia z Europy Środkowej „regionu start-upów”, który stanie się jedną z sił napędowych przywracania konkurencyjności UE i przyciągania inwestycji w wiodących obszarach, w tym sztucznej inteligencji.
Różnice są widoczne gołym okiem. Wystarczy spojrzeć na wyniki Polski i Rumunii na ostatnim spotkaniu niedawno zakończonego Forum w Davos, a także na stanowisko Polski w sprawie pomysłu utworzenia Europejskiego Banku Rozbrojenia, by się o tym przekonać…
Rumunia przystąpiła do NATO w 2004 r., a do UE w 2007 r. – to jej największe sukcesy w ostatnich latach. Od tego czasu Rumunia wydaje się potykać, a osiągnięć brakuje. Czy możemy dziś mówić o szarej strefie w rumuńskiej dyplomacji w porównaniu z końcem ubiegłego wieku – pierwszą dekadą XXI wieku? Dlaczego rumuńska polityka zagraniczna cierpi i dlaczego nie udaje nam się rozwijać naszych interesów w UE i NATO?
Rumunia nie zwolniła tempa, Synergia Czarnomorska, Strategia Dunajska, utworzenie E-RCA, format bukareszteński (B9) czy strategiczne partnerstwo z Japonią są tego dowodem, ale zgadzam się, że osiągnięcia mogłyby być znacznie większe. Myślę jednak, że lepiej byłoby zadać to pytanie tym, którzy kierowali lub byli bezpośrednio odpowiedzialni za politykę zagraniczną Rumunii w ciągu ostatnich 10-12 lat. Poważny audyt polityki zagranicznej prawdopodobnie ujawniłby, w jaki sposób wykorzystywano możliwości, jak alokowano zasoby i jak ustalano konkretne priorytety.
Należę do zanikającego świata, w którym ceniono kompetencje, kreatywność i inicjatywę, a samouwielbienie, wygodnictwo i obojętność były rzadko obecne, chyba że w rozsądnych proporcjach i rzadko były spotykane na poziomie decyzyjnym. Dla tych z mojego pokolenia, którzy umożliwili zwycięstwo rewolucji 1989 roku (miałem przyjaciół, którzy zginęli wtedy za wolność!) i którzy przeszli przez trudy przejścia w wiek wczesnej dorosłości, satysfakcja z budowania zawsze przewyższała trud pracy. Teraz, z tego co widzę, sytuacja wydaje się zmieniać. Dlatego mogę jedynie przypuszczać, że obecny stan rzeczy w naszej polityce zagranicznej odzwierciedla ogólną ewolucję rumuńskiego społeczeństwa.
W pośpiechu, aby dołączyć do UE i NATO, podjęto ogromne wysiłki w celu zreformowania instytucji, co miało pozytywny wpływ na społeczeństwo, a korzyści płynące z integracji europejskiej i euroatlantyckiej były widoczne dla wszystkich. Mogę tylko wskazać, że tempo zmian w naszym dzisiejszym społeczeństwie, które poczyniło ogromne postępy, różni się od tempa zmian w administracji publicznej, gdzie postępy były, ale wydaje się, że w przeciwnym kierunku. W tamtych czasach instytucje ciągnęły społeczeństwo w górę; teraz, gdy społeczeństwo się modernizuje, jego elity nie wydają się już zdolne lub zainteresowane modernizacją administracji, nawet jeśli zasoby są dostępne. To paradoks, którego nie potrafię wyjaśnić. Nie wiem, czy motywację potrzebną do prawdziwej reformy państwa można dziś odtworzyć z taką samą łatwością. Dwadzieścia pięć lat temu wiele rzeczy nadal robiono z pasji, a dziś wyjście poza strefę komfortu jest często kosztowne, a nawet niebezpieczne. Nabieram przekonania, że polityka najmniejszego oporu jest regułą, a podejmowanie odpowiedzialności lub ryzyka staje się wyjątkiem…
Uwaga: opinie i osądy wyrażone w tym artykule są wyłącznie opiniami autora wywiadu i nie stanowią oficjalnego stanowiska rumuńskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Zdjęcie: Warszawskie wieżowce (źródło: Pixabay, CC0)
Subskrybuj kanał bloga Most Przyjazni na YouTube, gdzie zamieszczane są kolejne wywiady wideo i audio! Blog można również śledzić na Facebooku i Twitterze. Jego kanał na Telegramie znajduje się tutaj.
About Author
Odkryj więcej z Most przyjaźni
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.